Porady

Najczęstsze sztuczki sprzedawców samochodów

samochód

Zakup używanego samochodu – trzy słowa, a praktycznie u każdego kierowcy wywołują pełne spektrum emocji. Niestety bardzo często mają negatywny wydźwięk. Bierze się to stąd, że handlarze samochodowi często bywają po prostu nieuczciwi i zależy im przede wszystkim na zarobku, a sprzedawany produkt i klient tak naprawdę się w ogóle nie liczą. Wiadomo jednak, że nawet laik zorientuje się, jeśli już na pierwszy rzut oka będzie widać, że wystawiony samochód nosi wyraźne wady. Do ich ukrycia, sprzedawcy stosują szereg zabiegów, dzięki którym nawet największy złom może wydawać się niezłą okazją. Jakie zatem są najpopularniejsze triki handlarzy samochodów? Warto poznać chociaż kilka z nich. 

Najpopularniejsze sztuczki handlarzy

Poprawa wyglądu z zewnątrz

Jednym z najłatwiejszych sposobów na poprawę wyglądu auta jest wykonanie podstawowego detailingu. Samo w sobie pojęcie jest w naszym kraju dość świeże i być może nie każdy wie, co ono oznacza. W największym możliwym skrócie, jest to po prostu odświeżenie wyglądu samochodu. Można po prostu go dokładnie umyć, ale to często nie wystarczy, przecież w ten sposób nie da się pozbyć zarysowań, mikrouszkodzeń. Na to jest jednak prosty sposób – kosmetyki samochodowe. Na rynku można kupić między innymi specjalne glinki, które ściągają drobiny asfaltu i małe kamyczki z karoserii, istnieją też różnego rodzaju wypełniacze, które pozwalają na ukrycie zarysowań. Rdzę można ukryć popularną szpachlą. Po takich prostych działaniach, a następnie dokładne umycie i nałożenie warstwy wosku, nawet kilkunastoletni samochód może wyglądać naprawdę dobrze. 

Dobra rada: Nie przejmujmy się słabym stanem lakieru. Wszystkie niezbędne środki potrzebne do odświeżenia wyglądu naszego pojazdu możemy kupić sami, ich użycie nie wymaga specjalnych umiejętności – wystarczy trochę miejsca, wolne popołudnie i odrobina zapału. Bywa, że nieuczciwy handlarz próbuje w ten sposób ukryć różne odcienie lakieru na poszczególnych elementach, co może oznaczać powypadkową historię. Dlatego też zawsze warto mieć przy sobie miernik lakieru. 

Poprawa wyglądu wewnątrz

Podobnie jak w powyższym przypadku – także wnętrze samochodu łatwo odświeżyć. Wymiana mieszka przy gałce zmiany biegów, pokrowiec na kierownicy, dziwnie świeże fotele, bez żadnych zarysowań – w skrajnych przypadkach może to oznaczać potencjalną manipulację przy przebiegu auta. Oczywiście, nie jest powiedziane, że poprzedni właściciel po prostu należycie dbał o utrzymanie porządku, ale zawsze warto być ostrożnym. 

Dobra rada: Warto porównać czy np. wnętrze samochodu mniej więcej odpowiada stanowi licznika. 100 czy 200 tysięcy przejechanych kilometrów zwykle zostawia jakiś ślad, jeśli go nie ma – może to dać do myślenia. 

Przesadnie wyczyszczony silnik

Powoli przechodzimy do kolejnej kategorii sztuczek handlarzy samochodów. Bardzo czysty, wręcz błyszczący silnik powinien od razu zapalić w głowie kupującego lampkę. O ile nie jest to auto kupowane od pasjonata, niemal zawsze oznacza to ukryte problemy. Do takich należy zaliczyć potencjalne wycieki. Mogą być to zupełnie niegroźne tematy – pod maską dzieje się multum rzeczy, trudno, żeby od czasu do czasu samochód nam się gdzieś „nie spocił” – jest to normalna rzecz. Gorzej, jeśli są to duże wycieki oleju, mogące być początkiem drogiej awarii lub paliwa, które mogą być oznaką awarii wtrysków (głównie w przypadku silników wysokoprężnych). 

Dobra rada: Czysty silnik – dopytywać sprzedawcę, spróbować pojechać na stację diagnostyczną, ale przede wszystkim – lepiej dobrze zastanowić się nad zakupem. Warto wiedzieć, że istnieje szereg firm zajmujących się weryfikacją stanu technicznego samochodu za nas jak np. https://www.autotesto.pl/sprawdzanie-auta-bialystok. Nie mając zbyt szerokiej wiedzy w tym zakresie, dobrze jest dać sobie pomóc, uniknie się w ten sposób potencjalnych wydatków w przyszłości. 

Niechęć do „oddania kierownicy” kupującemu, sposób z radiem

Bywa, że handlarze nie chcą pozwolić zainteresowanemu na zajęcie fotela kierowcy i przejechanie się. Zwykle dość skutecznie to odstrasza klientów, ale przecież nie można do niczego zmusić sprzedawcy. Może to oznaczać, że w trakcie jazdy wyjdą na jaw przeróżne problemy z autem. Zdarza się też, że w trakcie jazdy sprzedawca robi się przesadnie rozmowny lub próbuje pochwalić się systemem audio, w jaki wyposażony został pojazd. Często tego typu sztuczki sprzedawców samochodów oznaczają, że coś jest nie tak. Głośna muzyka lub dyskusja może mieć za zadanie odwrócić uwagę od dziwnych dźwięków wydobywających się spod maski, a w ogóle niechęć do przetestowania auta przed zakupem to oznaka, że prawdopodobnie coś jest nie tak. 

Dobra rada: Jeśli sprzedawca nie pozwala nam przejechać się samochodem – lepiej szukajmy dalej. Oczywiście, jak już wspominałem – nie zawsze musi to oznaczać jakieś straszliwe wady, jeśli zależy nam na tym konkretnym aucie, zwracajmy uwagę, jak prowadzi handlarz. Jeśli widać, że biegi wchodzą z problemami, kierownica dziwnie się zachowuje, a auto przyspiesza nierównomiernie – czerwona lampka powinna się zapalić!

Manipulacje przy przebiegu

Chyba najbardziej znany trik handlarzy samochodów. W skrócie – auto z przebiegiem na poziomie 400 000 km nagle magicznie zmienia się w okazję z przebiegiem 180 000. Na temat cudów związanych z przebiegami powiedziane już zostało chyba wszystko. Oprócz samej „korekty licznika”, sprzedawcy robią to co było opisywane już wyżej – odświeżają wnętrze, by wyglądało na mniej zużyte, poprawiają lakier, zmieniają dokumenty (lub wystawiają całkowicie fałszywe książki serwisowe). Sposobów jest sporo, ale można z tym walczyć.

Dobra rada: Zwracajmy uwagę na stan zużycia wnętrza, jeśli to możliwe, starajmy się w miarę dokładnie weryfikować wpisy w książkach serwisowych, np. czy adnotacje na przestrzeni 5 lat nie były dodawane tym samym kolorem długopisu i pisane przez tę samą osobę. Należy też wziąć pod uwagę aspekt logiczny – duże kombi, silnik diesla, rocznik 2012 i przebieg 100 000 km. Rzadko się zdarza, żeby ktoś kupował samochód przeznaczony do robienia dużych przebiegów i trzymał go w garażu. 

Rekomendowane artykuły